NFT, czyli szansa dla nieporadnego artysty. Co z niej zostało?
NFT co to jest? Tłumaczę po ludzku, jak działają tokeny i blockchain, dlaczego w 2021 roku płacono miliony za obrazki i co zostało z tego boomu w 2026 roku.
Pierwsza publikacja:

Spis treści
- Co trzeba wiedzieć, zanim zrozumiesz NFT?
- Jak działa blockchain? Dziennik ocen, którego nie da się podrobić
- Czym NFT różni się od bitcoina?
- Na co komu unikalna pała z WOS-u?
- NFT w praktyce, czyli kotki, karty i pierwszy tweet
- Co się stało z NFT po 2021 roku?
- Jak nie dać się naciągnąć na „inwestycje w NFT”?
- Moje zdanie po latach
Nikt nie narzekał, że w polszczyźnie brakuje nowych słów. Mimo to w 2021 roku dopadło nas kolejne i zrobiło się o nim głośno jak o aferach biskupów. Słownik Collinsa uznał je nawet za słowo roku 2021. Kiedy ktoś rzuci je w rozmowie, część towarzystwa patrzy po sobie wzrokiem siwego dziadka z memów. Mnie też nie przyszło łatwo, choć jestem certyfikowanym nerdem.
Tym słowem jest NFT. NFT (ang. non-fungible token, czyli token niewymienny) to wpis w blockchainie, który działa jak cyfrowy certyfikat własności jednej, konkretnej rzeczy, najczęściej pliku z obrazkiem. W odróżnieniu od bitcoina każdy taki token jest inny i nie da się go wymienić jeden do jednego na drugi.
Brzmi prosto, dopóki nie dojdziemy do fasady z trudnych słów. NFT działa na blockchainie, blockchain opiera się na kryptografii, a wszystko razem na komputerach. Zastanawiam się, kto powinien się bardziej postarać: technolodzy, żeby tłumaczyć prościej, czy ludzie z komputerami na bakier, żeby trochę ruszyć głową. Moim zdaniem obie strony, więc ja spróbuję wytłumaczyć NFT najprościej, jak się da.
Aktualizacja 2026: ten tekst napisałem w maju 2021 roku, w szczycie gorączki NFT, i byłem wtedy wyraźnie większym optymistą niż dziś. Wyjaśnienia zostawiłem, poprawiłem kilka nieścisłości, a na końcu dopisałem, co stało się z rynkiem NFT w kolejnych latach i jak nie dać się naciągnąć na „inwestycje w NFT”.
Co trzeba wiedzieć, zanim zrozumiesz NFT?
Pamiętasz, jak w pandemii wszyscy mówili o spłaszczaniu krzywej? Żeby naprawdę to zrozumieć, trzeba było rozumieć wzrost wykładniczy, a do tego przydawała się matematyka. Pisałem o tym przy okazji tekstu o koronawirusie i analizie danych.
Z NFT jest podobnie, tylko łańcuch jest krótszy: najpierw blockchain, potem kryptowaluty, na końcu tokeny. W pakiecie dostaniesz zasadę działania bitcoina, co samo w sobie jest niezłą okazją. Kto woli w tym czasie przejrzeć promocje w sklepie z ciuchami, ma do tego pełne prawo.
Jak działa blockchain? Dziennik ocen, którego nie da się podrobić
Blockchain to sposób zapisywania danych, który pilnuje, żeby raz zapisanych informacji nie dało się po cichu zmienić. Kryptografia nie służy tu do ukrywania danych przed wzrokiem innych. Dzięki niej każdy nowy blok zawiera skrót (tzw. hash) poprzedniego, więc wszystkie są ze sobą powiązane.
Wyobraź sobie dziennik szkolny. Oceny dopisuje się po kolei, ale z jednym haczykiem: Twoja pała z WOS-u z zeszłego tygodnia „wie” o trójce z plusem, którą fartem dostałeś miesiąc temu. Gdybyś chciał po cichu poprawić tamtą trójkę na piątkę, musiałbyś przerobić także każdy późniejszy wpis. A ponieważ kopię dziennika mają tysiące osób, wszyscy od razu by zobaczyli, że Twoja wersja nie zgadza się z resztą.
Technologia ma oczywiście mnóstwo niuansów, ale zasada jest prosta i pozwala na wiele zastosowań. Najsłynniejsze z nich to kryptowaluty.
Bitcoin, czyli wspólna księga wszystkich transakcji
Bitcoin to w gruncie rzeczy program komputerowy z określonymi regułami i z bazą danych, którą jest właśnie blockchain. Ta jedna, wspólna i publiczna baza przechowuje informację o każdej transakcji wykonanej w tej walucie, a pobrać ją może każdy. Na początku 2021 roku miała ok. 320 GB, a jesienią 2026 roku przekracza już 770 GB (Blockchain.com).
Ponieważ to blockchain, łatwo sprawdzić, czy baza jest spójna, czyli czy nikt nie zmienił wpisu z przeszłości, dopisując sobie na przykład więcej monet. O tę spójność dbają wspólnie uczestnicy sieci, a tzw. górnicy (ang. miners) dostają za swoją pracę nowe bitcoiny. To system zdecentralizowany. W przypadku złotówek o transakcjach wiedzą banki, które ich nie publikują i same pilnują porządku. Taki system nazywamy scentralizowanym.
Czym NFT różni się od bitcoina?
Wróćmy do szkoły. W świecie kryptowalut oceny są walutą, którą możesz handlować z kolegami, a historia każdej wymiany trafia do dziennika dostępnego dla wszystkich. Twoja pała z WOS-u jest przy tym warta dokładnie tyle samo co pała kolegi, tak jak 1 BTC jest równy każdemu innemu 1 BTC. To właśnie oznacza angielskie słowo „fungible”, czyli wymienny.
NFT działa odwrotnie. Każdy token jest jedyny w swoim rodzaju, ma własny numer i opisuje konkretną rzecz. To tak, jakby Twoja pała była podpisana przez konkretnego nauczyciela, z konkretną datą i za konkretny sprawdzian. Takiej oceny nie wymienisz jeden do jednego na żadną inną.
Jest jeszcze jedna różnica. Bitcoina trzeba kupić albo „wykopać”, a NFT może wybić (ang. mint) każdy, w wybranym przez siebie blockchainie, płacąc tylko opłatę sieciową. Rodzi to oczywiste pytanie, po co komu token, który każdy może stworzyć do czegokolwiek.
Na co komu unikalna pała z WOS-u?
Sama w sobie do niczego, ale pokazuje, jak wszechstronny bywa blockchain. Moim zdaniem najrozsądniejszym zastosowaniem NFT jest zapisywanie historii dzieł sztuki.
Tokenu nie da się przyczepić do obrazu. Owszem, można przykleić taśmą pendrive’a do płótna, ale łatwo go odkleić. NFT przydaje się dopiero przy sprzedaży: zapisuje, kto dzieło kupił, komu je potem sprzedał i kiedy, a tej historii nie da się już zmienić. W świecie sztuki taka historia nazywa się proweniencją i bywa warta więcej niż samo płótno.
Dobrze to widać na aferze galerii Knoedler w Nowym Jorku. W latach 1994–2011 ta szacowna galeria sprzedała niemal 40 fałszywych obrazów przypisywanych m.in. Rothce, Pollockowi i Motherwellowi, łącznie za ok. 80 mln dolarów. Malował je w garażu w Queens chiński fałszerz, a pośredniczka dostarczała galerii obrazy wraz z wiarygodnie brzmiącymi historiami. Galeria zamknęła się w listopadzie 2011 roku (Wikipedia).
W 2021 roku pisałem, że NFT wyeliminowałoby takich oszustów. Dziś widzę słaby punkt tego rozumowania. Blockchain gwarantuje, że wpisu nikt nie zmieni, ale nie gwarantuje, że wpis był prawdziwy. Gdyby fałszerz wybił NFT dla świeżo namalowanego „Rothki”, w blockchainie powstałaby nienaruszalna historia podróbki. Informatycy nazywają to problemem wyroczni: łańcuch jest dokładnie tak wiarygodny jak ten, kto wprowadza do niego dane ze świata.
NFT w praktyce, czyli kotki, karty i pierwszy tweet
W praktyce NFT wybija się głównie dla sztuki cyfrowej, a często po prostu dla obrazków z kotkami i innych niezbędnych do życia rzeczy. Kot na górze tego tekstu to Nyan Cat, mem z 2011 roku. Jego autor, Christopher Torres, w lutym 2021 roku sprzedał odświeżoną wersję jako NFT za 300 ETH, czyli wtedy ok. 587 tys. dolarów (Wikipedia).
Trafiały się też sprzedaże dużo większe:
| Co sprzedano | Kiedy | Za ile |
|---|---|---|
| Everydays: the First 5000 Days, kolaż Beeple’a (Christie’s) | 2021 | 69,3 mln dol. |
| Kod źródłowy World Wide Web od Tima Bernersa-Lee (Sotheby’s) | czerwiec 2021 | 5,43 mln dol. |
| Pierwszy tweet Jacka Dorseya | marzec 2021 | 2,9 mln dol. |
| Nyan Cat Christophera Torresa | luty 2021 | 300 ETH (ok. 587 tys. dol.) |
Źródła: Wikipedia, hasła NFT i Tim Berners-Lee.
Mała poprawka do mojego tekstu z 2021 roku: Tim Berners-Lee wymyślił w 1989 roku World Wide Web, a nie internet, który istniał już wcześniej. Sprzedaż jego NFT, wtedy dopiero zapowiadana, odbyła się w czerwcu 2021 roku.
Wielka nadzieja przeciętnych artystów
Wielu artystów zobaczyło w NFT szansę na zarobek. Kłopot w tym, że często nie mieli pomysłu, co właściwie chcą sprzedać i komu. Dobry przykład znalazłem wtedy na Twitterze.

Samych kart nie oceniam, bo wyglądają efektownie. Wymowne jest co innego: autor po trzech miesiącach pracy pyta internet, jak w ogóle zrobić z nich NFT. Odnoszę wrażenie, że najpierw pojawił się modny format, a dopiero potem pomysł, do czego go użyć.
Dla wielu twórców rachunek był zresztą bezlitosny. Według analizy rynku z marca 2021 roku, przytaczanej w Wikipedii, większość NFT sprzedawała się za mniej niż 200 dolarów. Ci, którzy sprzedawali je poniżej 100 dolarów, oddawali w opłatach od 72,5 do 157,5 proc. ceny. Przeciętny drobny artysta częściej więc dokładał do interesu, niż na nim zarabiał.
Co właściwie kupujesz, kupując NFT?
Tu leży źródło wielu nieporozumień. Kupując NFT, zwykle nie kupujesz obrazka ani praw autorskich do niego. Kupujesz wpis w blockchainie, który potwierdza, że token należy do Ciebie, a sam token najczęściej zawiera tylko adres internetowy pliku. Jeśli serwer z plikiem zniknie, zostaniesz z certyfikatem własności czegoś, czego już nie ma.
Bywało też, że ktoś wybijał NFT z cudzych prac bez zgody autorów, a platformy wolno reagowały na zgłoszenia. Serwis DeviantArt stworzył nawet algorytm, który porównuje prace swoich użytkowników z ofertami na giełdach NFT.
Co się stało z NFT po 2021 roku?
W maju 2021 roku kończyłem ten tekst stwierdzeniem, że NFT, podobnie jak kryptowaluty, udowodniło już swoją przydatność. Rynek szybko zweryfikował mój optymizm:
- Boom. W 2021 roku obrót NFT sięgnął ok. 17 mld dolarów, podczas gdy rok wcześniej wyniósł 82 mln.
- Krach. W maju 2022 roku dzienna sprzedaż była o 92 proc. niższa niż we wrześniu 2021 roku, a liczba aktywnych portfeli spadła o 88 proc.
- Cmentarz kolekcji. Według raportu dappGambl z września 2023 roku 95 proc. NFT straciło całą wartość.
- Tweet za grosze. Pierwszy tweet Dorseya, kupiony za 2,9 mln dolarów, w 2022 roku wystawiono za 48 mln, a najwyższe oferty sięgały ok. 280 dolarów.
Źródło: Wikipedia.
Dobrze widać to na losach OpenSea, największej giełdy NFT. W styczniu 2022 roku inwestorzy wycenili ją na 13,3 mld dolarów. W 2024 roku dostała od amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) zapowiedź możliwych zarzutów, ale w lutym 2025 roku SEC zamknęła sprawę. Potem OpenSea postawiła na handel kryptowalutami. Do początku października 2025 roku obsłużyła 1,6 mld dolarów transakcji kryptowalutowych i tylko 230 mln dolarów obrotu NFT (Wikipedia).
Jedna rzecz zmieniła się na lepsze. W 2021 roku krytycy słusznie wytykali NFT gigantyczne zużycie prądu. We wrześniu 2022 roku Ethereum, na którym działa duża część rynku NFT, przeszło na mechanizm proof of stake i według ethereum.org zmniejszyło zużycie energii o ok. 99,95 proc.
Jak nie dać się naciągnąć na „inwestycje w NFT”?
Gdy coś jest modne, a mało kto rozumie, jak działa, szybko pojawiają się naciągacze. W sieci wciąż krążą reklamy platform i „robotów inwestycyjnych”, które obiecują łatwy zarobek na NFT i kryptowalutach. Jeśli szukasz opinii o którejś z nich, przed wpłaceniem pieniędzy zrób kilka prostych rzeczy:
- Sprawdź listę ostrzeżeń CERT Polska. CERT od 2020 roku prowadzi listę niebezpiecznych stron, które największe sieci komórkowe blokują swoim klientom. Są na niej m.in. domeny ze słowami „bitcoincode” i „ethereum-code” w nazwie.
- Sprawdź listę ostrzeżeń publicznych KNF. Komisja Nadzoru Finansowego publikuje nazwy podmiotów, w sprawie których zawiadomiła prokuraturę.
- Uciekaj od gwarancji zysku. Nikt uczciwy nie gwarantuje zarobku na rynku, na którym 95 proc. kolekcji straciło wartość.
- Nie instaluj programów do zdalnego pulpitu na prośbę „opiekuna inwestycji” i nie podawaj nikomu danych do bankowości.
Uprzedzam, że nie jest to porada inwestycyjna. Szerzej o bezpieczeństwie w sieci pisałem w poradniku o bezpiecznych zakupach w internecie, a o tym, dlaczego marzenie o szybkim bogactwie zwykle kończy się źle, w tekście o Totku.
Moje zdanie po latach
W 2021 roku pisałem, że przyszłość może być dużo lepsza dzięki tym technologiom, byle ludzie spróbowali je zrozumieć, zamiast palić je na stosie. Pierwszą część dziś bym utemperował. Druga jest wciąż aktualna, tylko działa w drugą stronę. Odnoszę wrażenie, że najwięcej stracili ci, którzy kupowali NFT, niczego nie rozumiejąc.
Sama technologia nie zniknęła. Blockchain nadal dobrze nadaje się do zapisywania historii, której nikt nie powinien móc po cichu zmienić, a NFT może mieć sens jako certyfikat, bilet czy dowód własności. Szansą dla nieporadnego artysty jednak się nie okazało, raczej loterią, w której wygrali nieliczni, a reszta zapłaciła prowizję. Przed kolejną modną technologią polecam więc odrobinę krytycznego myślenia.
A Ty kupiłeś kiedyś NFT? Jeśli tak, to wiesz jeszcze, na jakim serwerze leży Twój obrazek?
Najczęściej zadawane pytania
Co to jest NFT w prostych słowach?
NFT to unikalny token zapisany w blockchainie, który działa jak cyfrowy certyfikat własności konkretnej rzeczy, najczęściej pliku z obrazkiem. W przeciwieństwie do bitcoina żaden token nie jest równy innemu, więc nie da się ich wymieniać jeden do jednego.
Czy kupując NFT, kupuję prawa autorskie do obrazka?
Zwykle nie. NFT potwierdza, że należy do Ciebie wpis w blockchainie, a zakres praw do samego dzieła zależy od licencji sprzedawcy. Sam plik często leży na zwykłym serwerze, do którego token tylko odsyła.
Czy NFT jest jeszcze coś warte w 2026 roku?
Rynek to dziś ułamek tego z 2021 roku, a według raportu dappGambl z 2023 roku 95 proc. NFT straciło całą wartość. Pojedyncze kolekcje wciąż mają kupców, ale to rynek skrajnie spekulacyjny. Ten tekst nie jest poradą inwestycyjną.


